19.09.2017

Pielęgnacja cery naczynkowej


Dziś przychodzę do Was z postem na temat świadomej pielęgnacji, który w całości chciałabym poświęcić skórze naczynkowej z trądzikiem różowatym. Długo się zastanawiałam co w tym wpisie chciałabym zawrzeć, ponieważ żadnym ekspertem nie jestem. Nie chcę też powtarzać utartych frazesów, regułek typu: nie pij kawy, nie stresuj się, najlepiej w ogóle nie wychodź z domu, bierz witaminę C itd.. Takie porady możemy znaleźć na każdym portalu internetowym dotyczącym zdrowia i urody. Takie zdania właśnie znalazłam, kiedy kilka lat temu usłyszałam u dermatologa diagnozę: trądzik różowaty. Byłam w ciężkim szoku, bo przyszłam tam z wysypką, kaszą na całej twarzy, szyi i dekolcie. Podejrzewałam uczulenie na jakiś składnik spożywczy. Były to już zmiany grudkowo krostkowe w trądziku różowatym. Byłam załamana. Może nie jest to jakaś ciężka choroba, natomiast dla młodej, dbającej o swój wygląd dziewczyny, to był powód do rozpaczy. Rozpoczęłam kurację ciężkimi lekami. Roczna kuracja Tetralysal'em, dostałam maści typu Rozex z Metronidazolem do zwalczenia zakażania, jakie pojawiło się na twarzy. Kiedy po pół roku było widać pozytywnych efektów, zmieniłam dermatologa. Mądra Pani Doktor zwiększyła mi dawkę laku, co skracało okres terapii. To ona uświadomiła mi, jak ważna przy takim schorzeniu jest odpowiednia pielęgnacja i dieta. Same leki nie wystarczą. W końcu przecież przestanę ja brać, a cerę trzeba wspierać. W najgorszym okresie zaproponowała mi ograniczenie nabiału, na próbę, na miesiąc. Było to bardzo trudne, ponieważ byłam osobą pijącą kawę z krowim mlekiem, jedzącą na śniadanie płatki z mlekiem, kochającą twarożek i serek wiejski. Postanowiłam to zrobić dla swojej skóry i już po dwóch tygodniach zauważyłam ogromną różnicę! Trzymam się w tym postanowieniu do dzisiaj, pisząc ten post popijam kawę z mlekiem kokosowo-ryżowym i jem jogurt migdałowy. Można? Można! W tym momencie jestem zadowolona z wyglądu mojej cery, ma swoje gorsze i lepsze okresy. Obserwuję ją bacznie i dopasowuję odpowiednie produkty pielęgnacyjne i dietę. Takie właśnie będzie ten wpis, szczery, z punktu widzenia dziewczyny, która radzi sobie z rumieniem na twarzy od dłuższego czasu i nie ma już problemu, żeby wyjść z domu bez makijażu. Jeśli jesteście ciekawi jak sobie radzę na co dzień z moją zaczerwienioną skórą, to zapraszam do dalszej części wpisu...

12.09.2017

Co warto kupić w drogerii DM? Część II


Dzień dobry! Po krótkiej przerwie, której bardzo potrzebowałam, przychodzę z nowym, obiecanym wpisem. Równo 9 miesięcy temu dodałam na bloga pierwszy post pod tytułem DROGERIA DM. CZY WARTO?. Bardzo się wtedy martwiłam, czy ta treść zostanie dobrze przyjęta przez polskich czytelników, przecież DM nie ma swoich sklepów w Polsce. Z biegiem czasu przekonałam się, że kompletnie nie mam się o co martwić, ponieważ jest on najczęściej wyszukiwany na moim blogu postem i dzięki niemu wiele osób znalazło mojego bloga. Po historii wyszukiwań, głównie w czasie wakacji, można wywnioskować, że interesują Was kosmetyki, które można kupić w zagranicznej drogerii DM. Sama dostawałam od Was wiele pytań na Instagramie, pytaliście co polecam, bo akurat będziecie mieli okazję odwiedzić DM. Postanowiłam zrobić mały update pierwszego posta, ponieważ minęło już trochę czasu, a ja przetestowałam więcej kosmetyków i odkryłam kilka perełek. Cóż, DM jest moją podstawową drogerią, w Austrii Rossmanna brak. Kupuję tam wiele produktów, od kosmetyków po chemię, a ceny w porównaniu do innych sklepów są względnie niskie. Więcej o samym sklepie i jego specyfice przeczytacie w pierwszym poście, natomiast w tym chciałabym się skupić głownie na ciekawych kosmetykach w formie krótkich i rzeczowych recenzji, żeby było Wam łatwiej podjąć decyzję podczas wizyty w DM, zapraszam... 

31.08.2017

Pod lupą. Tołpa, czyli mniej znaczy więcej


Dziś mam przyjemność opowiedzieć Wam o kilku produktach marki Tołpa, które szczególnie się u mnie sprawdziły. Kontynuuję tym samym mój cykl o markach Pod lupą, gdzie opisuję ciekawe, polskie firmy kosmetyczne i ich produkty. Dziś przyszedł nareszcie czas na Tołpe. Tołpa to polska marka kosmetyczna, produkująca swoje produkty na bazie torfu tołpa®, który wzmacnia odporność, przyspiesza regenerację i poprawia kondycję skóry. Zawiera również wiele mikro i makroelementów oraz wszystko to co najlepsze z natury, żeby wzmacniać naszą skórę. A wszystko zaczęło się w 1960 roku, kiedy to Profesor Stanisław Tołpa rozpoczął swoje badania nad właściwościami torfu. Muszę przyznać, że historia marki jest niezwykle ciekawa, a sam twórca preparatu torfowego jest bardzo intrygującą postacią. Marka ta jest szczególnie bliska memu sercu, ponieważ wywodzi się z podwrocławskiej miejscowości, a sam Profesor wykładał, żył i tworzył we Wrocławiu, gdzie długo mieszkałam i studiowałam. Był on też pierwszym rektorem Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Marka Tołpa w ostatnim czasie wspaniale się rozwija, wprowadza nowe produkty, a ich strona internetowa aż prosi się o odwiedziny, jest niezwykle przejrzysta i funkcjonalna. Opinie w Internecie o ich produktach są bardzo podzielone, z jednej strony czytamy psalmy pochwalne o tym, jak te kosmetyki świetnie się sprawdzają, natomiast z drugiej strony wiele osób narzeka (sama dostaje takie komentarze pod postami z produktami tej marki), że nie zaprzyjaźniła się z tymi produktami, coś ich podrażniło, uczuliło i w całokształcie są na nie. Przyznam szczerze, że przez dłuższy czas czytałam właśnie te negatywne opinie, wiele razy miałam w koszyku kosmetyki z Tołpy i po przeczytaniu recenzji wyjmowałam je i zostawiałam w sklepie. Stwierdziłam jednak, że teraz jest najlepszy moment na wypróbowanie tych produktów na własnej skórze i opisaniu własnej, subiektywnej opinii. Jeśli jesteście ciekawi, które kosmetyki zasłużyły na pozytywną recenzję, to zapraszam do klikania "czytaj dalej"...

27.08.2017

Ulubione tusze do rzęs


Dzisiaj przychodzę do Was z przyjemnym, rzeczowym i krótkim postem. Przecież nie zawsze musi być ambitnie, prawda? ;) Tak jak obiecywałam Wam w którymś z projektów denko, przygotowałam dla Was post o moich ulubionych tuszach do rzęs. Maskary do rzęs to chyba najważniejsze produkty w makijażu, bez których jest on niepełny, niedokończony. Ile razy śpiesząc się i wykonując minimalistyczny makijaż, stawiamy jedynie na tusz, rezygnując z innych etapów makijażu? Pokryte czarnym tuszem rzęsy nadają twarzy więcej wyrazu, optycznie powiększają oczy, a samo spojrzenie jest bardziej zalotne. Przy użyciu dobrego tuszu możemy uzyskać efekt sztucznych rzęs, idealnie je wydłużyć, rozdzielić, przy jednoczesnym wciąż naturalnym wyglądzie. Akurat w moim wypadku dobór odpowiedniej maskary robi różnicę. Zacznę od tego jakie mam rzęsy. Są one, podobnie jak włosy, dość cienkie, delikatne, ale całkiem długie i naturalnie podkręcone. Dobry produkt dodaje im objętości i sprawia, że z prawie niewidocznych włosków tworzy się wachlarz rzęs. Jest to na tyle istotne, że jako posiadaczka małych oczu, niezwykle cenię sobie efekt dobrze podkreślonych rzęs, który ładnie otwiera oko. Jeśli chodzi o tusze jestem więc bardzo wymagająca i niewiele produktów spełnia moje kryteria. Nie zadowolę się byle czym i wiele tuszy w swoim życiu miałam okazję testować. Jeśli jesteście ciekawi, które z nich w pełni spełniły moje wymagania, to zapraszam do dalszej części wpisu...

18.08.2017

Pod lupą. Makijaż z Paese


Paese to polska marka kosmetyczna, wydaje mi się, że coraz bardziej znana. W ostatnim czasie możemy zobaczyć jak dynamicznie się rozwija i wprowadza do swojego asortymentu coraz to nowsze produkty, zgodne z gorącymi trendami w makijażu. Paese z mało znanej marki mającej smutne wysepki w centrach handlowych przemieniła się w ostrego gracza na rynku kosmetycznym. Wychodzi również na rynki międzynarodowe, gdzie jest bardzo uznawana, a ich kosmetyki kojarzone są z wysoką jakością. Marka Paese stała się bardziej rozpoznawalna po wprowadzeniu słynnych pudrów: ryżowego i bambusowego, które szturmem podbiły blogosferę. Oprócz tych produktów Paese nie kojarzyło mi się z niczym innym. Dopiero teraz poprzez podejmowanie współprac z blogerkami (Macademian Girl stworzyła z Paese swoją własną kolekcję), poprzez obecność na szkoleniach i targach, trochę więcej o niej słychać i o jej produktach. Jako kosmetyczna patriotka nie mogłam się powstrzymać od przetestowania kilku kosmetyków do makijażu wytworzonych w Polsce. Czy są tak samo dobre jak te zagraniczne i czy mogą z nimi konkurować? Na podstawie powyżej zebranych produktów do makijażu twarzy sformułowałam swoją opinię o kosmetykach tej marki, więc jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do dalszej części wpisu...